Branżowym okiem

Jestem informatykiem z wykształcenia i z zamiłowania. Programowanie to odskocznia od zwykłego świata, miejsce, gdzie rzeczy wydarzają się tak, jak tego oczekuję, a nawet jeżeli tak się nie dzieje, mogę mieć pewność, że jest to racjonalnie wyjaśniane. Jako pracownik wielu firm zajmowałem się utrzymywaniem firmowego software’u w pełnej sprawności i gotowości. Niejednokrotnie brałem udział w projektach rozszerzenia oprogramowania firmowego, starając się jak najlepiej doradzić współpracownikom. Zasadnicza trudność w wyborze właściwego elementu, pomagającego na rozszerzenie, ulepszenie, czy zwiększenie wydajności w zakresie możliwości przedsiębiorstwa to przede wszystkim czynnik ludzki.  Człowiek, który współpracuje z maszyną musi być za nią kompatybilny, inaczej nawet najlepszy sprzęt nie osiągnie swoich możliwości.

Tak mało wiemy o sobie nawzajem…

W pracy aż nadto często spotykam się z wzywaniem mnie w zupełnie prostych sytuacjach, z którymi jednak normalni użytkownicy nie są w stanie sobie poradzić. U większości informatyków takie interwencje budzą zniechęcenie, złość i irytację, jednak warto pamiętać, że to, co dla nas jest naturalne i oczywiste, niekoniecznie musi takie być dla innych. Gdyby tak było, nie bylibyśmy cenionymi specjalistami, a co za tym idzie – nie bylibyśmy zatrudniani na aktualnych stanowiskach. Kompetencje podstawowego użytkownika zwykle pozwalają na wykorzystanie jakich 10-15% możliwości oprogramowania, ponieważ tyle spośród ogromnej liczby rzeczywistych funkcji aplikacji da się umieścić w czytelny sposób w zasięgu wzroku użytkownika. Już tak podstawowe programy jak te wchodzące w skład Microsoftowego Office’a stanowić mogę nie lada wyzwanie, jeżeli chodzi o dodatkowe funkcje.

Problem stary jak Internet

To, co budzi irytację informatyka, wcześniej budzi irytację użytkownika. Korzystając z oprogramowania w zwykły sobie sposób powoduje on często mimowolnie dodatkowe reakcje programu, na przykład omyłkowo dodając klawisz Shift lub Ctrl do konfiguracji przycisków. W ten sposób uruchamia kolejną funkcję, na przykład zaznaczając nieświadomie cały element. Po wciśnięciu dowolnego klawisza element zaznaczony zostanie usunięty – a zdenerwowany pracownik pójdzie po informatyka, który z rozdrażnieniem sam użyje skrótu klawiszowego, aby przywrócić usunięty element. Nader często tego typu sytuacje są moim udziałem, dlatego zwracam na nie uwagę w sposób szczególny podczas programowania. Uważam, że łatwo można byłoby ominąć te niebezpieczeństwa, tworząc oprogramowanie komercyjne zgodnie z uwagami zamawiającego.

Rozwiązaniem jest indywidualność

Aplikacje dedykowane, programy dla firm, oprogramowanie komercyjne – oto rozwiązanie, które sprawi, że pracownicy i komputery nawiążą wreszcie odpowiedni stopień współpracy. Tworzenie programów szytych na miarę z pewnością rozwiąże wiele problemów zdiagnozowanych przeze mnie w pracy. Nie ważne, czy poszukiwane są aplikacje bazodanowe, pozwalające na skomplikowane operacje obliczeniowe, czy aplikacje medyczne, stanowiące dzisiaj podstawę raportowania medycznego, napisane na zamówienie oprogramowanie dla firm to rozwiązanie, które przy odpowiednim wykonaniu okaże się zbawienne dla jakości pracy i jej wydajności. Dostarczenie zespołowi programistów dokładnych wytycznych i wymagań odnośnie programów na zamówienie pozwoli im zoptymalizować dostosowanie oprogramowania do odbiorców. Dzięki takiej współpracy rozwija się naprawdę kreatywna gałąź programowania, a firmy uzyskują znacznie więcej, niż w przypadku dostępnego na rynku standardu.